podejrzewam, że kicz mam we krwi.
na palcu czerwone serducho z napisem “friends”, Małgorzata ma taki sam z “best”.
trochę mocno na wyrost, ale obie uwielbiamy takie dziwne rzeczy i cierpimy na niedobór zakupów.
***
niespecjalnie pamiętam co się działo.
obudziłam się na podłodze, z tłumem ludzi wokół siebie.
ktoś mówił coś o karetce.
Gosia twierdzi, że powiedziałam, że mi słabo i zemdlałam.
nie upadłam, bo mnie złapała.
prosiła kogoś o pomoc, ale nikt nie zareagował.
dopiero kiedy wydarła się “Ernest!”, Filip i Zosia zauważyli, że coś jest nie tak.
potem pamiętam, że dr P. narzekał na to, że to już drugi raz jak coś się ze mną dzieje.
pamiętam, że Marcin mówił, że nie dodzwonił się na 112, więc Łukasz zadzwonił na pogotowie.
zamieszania, za dużo ludzi i półprzytomną kłótnię z Ernestem na temat tego, jak powinni mnie ułożyć.
***
-podziękuję mu w twoim imieniu.
-ale on nic nie zrobił!
-próbował.
-tak, zrobić coś, co mnie wkurwiło.